<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318</id><updated>2012-02-17T03:14:40.145+01:00</updated><category term='spis powszechny'/><category term='refleksje'/><title type='text'>Mój pogański zakątek</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>17</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-7018206775718892056</id><published>2011-08-12T12:07:00.000+02:00</published><updated>2011-08-12T12:07:01.582+02:00</updated><title type='text'>"To ty dajesz moc demonom, które zwalczasz..."</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Cytat jak cytat. Miałam dać sobie spokój, ale już któryś raz z rzędu na ten właśnie cytat natykam się w kontekście literatury fantastycznej, samego jej tekstu lub jej namiastki. Mniejsza w tym momencie o to, jakiej, przemilczmy to litościwie. Cytat jest z pozoru ładny i głęboki, ba, klimatyczny i pewnie dlatego tak popularny wśród fantastów różnej klasy. Irytuje mnie jednak, dlatego postanowiłam powtórzyć tutaj to, co napisałam na jego temat już dawno temu w całkiem innym miejscu sieci (które, nawiasem mówiąc, nie wiem, czy w ogóle jeszcze istnieje, ale mniejsza o nie).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: #535b1c; color: #201112; font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif; font-size: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-top: 0.4em; text-align: justify; text-indent: 35.45pt;"&gt;„To ty dajesz moc demonom, które zwalczasz”. Brzmi - jak się rzekło - ładnie, klimatycznie i z pozoru głęboko. Ale ja pozorów nie lubię, jak na złośliwą wiedźmę przystało, jestem ciekawska z definicji i dociekliwa z natury i lubię czepiać się szczegółów. Toteż zaczęłam się zastanawiać, co też cytat ów znaczy. I jakoś wnioski mi się średnio spodobały. Bo moje wiedźmie wnioskowanie, skromnie wspierające się na Arystotelesowym, wygląda mniej więcej tak: ty dajesz moc demonom, które zwalczasz… zatem:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-top: 0.4em; text-align: justify; text-indent: 35.45pt;"&gt;a) po cholerę im ją dajesz? Przestaniesz dawać, to nie będziesz musiał się męczyć zwalczając;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-top: 0.4em; text-align: justify; text-indent: 35.45pt;"&gt;b) to twoje zwalczanie (taki pośrednio wniosek można z tego zdania wysnuć) powoduje przyrost mocy u demonów, więc przestań je zwalczać, to przestaną rosnąć w siłę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-top: 0.4em; text-align: justify; text-indent: 35.45pt;"&gt;Wniosek a) implikuje skrajną głupotę adresata cytatowego przekazu. Wniosek b) jest jeszcze bardziej kłopotliwy. Jeśli przyjmiemy, że to zwalczanie demonów zwiększa ich moc, to dochodzimy do tego, że: mniej zwalczania = mniej mocy demonów. To z kolei oznaczałoby, że autor cytatu namawia jego adresata do zaniechania walki, poddania się, co już za szczytne, dobre i chwalebne nie może zostać uznane. Zwłaszcza, że jak się adresat podda, to zapewne demony przed spadkiem mocy zdążą go utrupić. Mamy więc błędne koło, tudzież rozważania o sensowności drapania się w nogę przez but, jak mój promotor zwykł był mawiać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-top: 0.4em; text-align: justify; text-indent: 35.45pt;"&gt;Ergo: należy uważać, jakie cytaty się wybiera i zastanowić się czasem czy pod ich ładnym wierzchem jest w istocie jakiś sens. I tak, wiem, że to cytat z Anthony’ego de Mello. Co tylko pokazuje, że jezuitom nie należy bezgranicznie wierzyć, Arystoteles i jego logika zwykle okazują się bardziej wiarygodni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-7018206775718892056?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/7018206775718892056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/08/to-ty-dajesz-moc-demonom-ktore.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7018206775718892056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7018206775718892056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/08/to-ty-dajesz-moc-demonom-ktore.html' title='&quot;To ty dajesz moc demonom, które zwalczasz...&quot;'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-7669592226815071929</id><published>2011-08-10T21:02:00.000+02:00</published><updated>2011-08-10T21:02:19.846+02:00</updated><title type='text'>Poranek</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pościel wciąż ciepła od miłości&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;pachnie tobą&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;przeciągam się, goniąc za marzeniem&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;sen i jawa, jawa i sen&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;splecione w namiastce życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wykradzione chwile&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;pocałunków wypalonych na mej skórze&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;z innych światów, z innych żyć&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;niewypowiedziane słowa,&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;które nie mogą zmienić nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pościel już chłodna bez miłości&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;wciąż pachnie tobą&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;nie daje mi spać, nie pozwala śnić,&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;choć tylko we śnie świt nie nadchodzi&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;i nie musisz wyjść.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-7669592226815071929?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/7669592226815071929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/08/poranek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7669592226815071929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7669592226815071929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/08/poranek.html' title='Poranek'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-6302858085396555275</id><published>2011-07-05T23:19:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T23:19:18.144+02:00</updated><title type='text'>Piętnastka</title><content type='html'>Teleportuję się. Znikam. Znów uciekam...? Może trochę - od rzeczywistości. Na dwa tygodnie przenoszę się do XV wieku. Nie jest to co prawda wiek X, ale też miło. I żeby nie było - nie, nie zabieram laptopa z internetem. Ani komórki. Jak historia, to historia, nie? I jak odpoczynek, to odpoczynek :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-6302858085396555275?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/6302858085396555275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/07/pietnastka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6302858085396555275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6302858085396555275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/07/pietnastka.html' title='Piętnastka'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-6167659492883263193</id><published>2011-06-27T23:56:00.000+02:00</published><updated>2011-06-27T23:56:15.045+02:00</updated><title type='text'>Bezczelna autopromocja</title><content type='html'>Czyli mały przerywnik na małą prywatę ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś jest zainteresowany, to proszę zerknijcie na link, który umieściłam po prawej stronie. Prowadzi do bloga hafciarskiego, który prowadzę z przyjaciółką i w którym chwalę się oraz popisuję jedną z moich pasji ;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-6167659492883263193?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/6167659492883263193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/bezczelna-autopromocja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6167659492883263193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6167659492883263193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/bezczelna-autopromocja.html' title='Bezczelna autopromocja'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-1209032782403256749</id><published>2011-06-19T13:15:00.001+02:00</published><updated>2011-06-19T13:21:51.430+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spis powszechny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksje'/><title type='text'>Proud to be Pagan... czyli Spis Powszechny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wstępie muszę przyznać, że nie jestem fanką akcji w rodzaju spisu powszechnego czy innych form liczenia pogłowia i zaglądania obywatelom do garnków (no dobrze, mieszkań). W końcu, jak powszechnie wiadomo, te dwa tysiące lat temu z okładem też pewna władza na podobny pomysł wpadła i nic dobrego z tego nie wyszło. Początkowo więc zastanawiałam się, jakby się tu jakoś cichcem przemknąć i wymknąć, nie dać się spisać. Potem zaczęła nas władza straszyć grzywną za podobne pomysły. A potem ruszyła kampania społeczna (hehe) na różnych forach i w różnych środowiskach pogańskich, żeby jak najszerzej zaznaczyć swoją obecność, zaistnieć statystycznie, słowem: "Poganie jednym głosem".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idea, by poganie różnych ścieżek w pytaniu o wyznanie deklarowali wspólną etykietkę "poganin" spodobała mi się z kilku powodów. Po pierwsze, istotnie jedyna to szansa, żeby zaistnieć choćby jako jakiś promil (o procencie, obawiam się, na razie możemy zapomnieć) wyróżnialny i zwarty, który może nie do końca jest świadomy, czym jest, ale za to przynajmniej bardzo dokładnie wie, czym na pewno nie jest (KRK, ani agnostykami, ani ateistami, itp.). Po drugie, byłaby to jakaś szansa policzenia ilu nas, z różnych ścieżek, rzeczywiście jest. Przekonania się, czy mimo różnic potrafimy dostrzec ten nadrzędny wspólny mianownik, nadrzędne "wspólne dobro" i zjednoczyć się chociaż na tą chwilę, chociaż tylko na papierze, by właśnie zakłuć w oczy KRK oraz urzędników, którzy wszystko zawsze wiedzą najlepiej. Po trzecie, jak już pisałam na tej szpalcie z prawej strony, ja mam zawsze problem z jasnym i kategorycznym określeniem, kim to ja właściwie jestem. "Wredna i złośliwa zołza" podobno pasuje najlepiej, ale nie jest to również szczególnie precyzyjne określenie religijne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak z każdą ideą - gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Środowiska i fora natychmiast podzieliły się na zwolenników wspólnej łatki "poganin", zwolenników grupowych partykularyzmów (chyba głównie rodzimowiercy słowiańscy, chociaż i moja znajoma wiccanka ostro gardłowała za precyzyjnym samookreśleniem), takich, co to nie chcą się spisać w ogóle i takich, którzy zrzędzili, że to obojętne, bo i tak przy podsumowaniu wyników wrzucą nas, wszystkich pogan, do dwuprocentowego wora "inne" razem ze świadkami jehowy, scjentologami i Bogowie wiedzą, kim jeszcze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem okazało się, że pytanie o religię w ogóle występuje tylko w znikomej ilości kwestionariuszy i cała dyskusja jakby straciła na żywotności i - pozornie - na sensowności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do momentu, kiedy ktoś wczytał się w kwestionariusz i wpadł na genialny w swej prostocie pomysł.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdej wersji kwestionariusza po pytaniu o narodowość jest pytanie, czy delikwent poczuwa się do więzi z jeszcze jakąś wspólnotą narodową lub etniczną. I tutaj - trza im to oddać - okazało się, że głównie właśnie rodzimowiercy słowiańscy wpadli na to i uznali za słuszne, ważne i potrzebne, w tym właśnie pytaniu wpisywać "rodzimowiercy słowiańscy" lub konkretną grupę do której należą (ba, gdzieś nawet artykuł już na ten temat widziałam) lub "poganie" (kilka znanych mi osób z innych ścieżek też tak zrobiło), ba, można nawet podać kilka po przecinku. Genialny sposób na ominięcie braku pytania o wyznanie i na statystyczne zaistnienie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz jasna, też go wykorzystałam, zdążywszy jeszcze spisać się samodzielnie przez internet. Ale ci, co nie zdążyli i będą musieli rozmawiać z rachmistrzem, też mogą to uczynić, do czego bardzo, bardzo zachęcam. I doprawdy, mniej ważne, czy ktoś poda tylko "poganie", czy "poganie europejscy", czy po przecinku doda "rodzimowiercy słowiańscy", "wiccanie", "asatryjczycy", "helleniści" i tak dalej i dalej. Ważne, żeby podać. Żeby zaistnieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście, zaraz pojawią się głosy z serii "ale właściwie po co?". A po to, żeby pokazać, że nam zależy. 99% katolików, którzy nie dostaną pytania o wyznanie, oleje sprawę i nic nie poda, bo im to obojętne. Pokażmy, że nam, poganom, nie jest to obojętne, że nam zależy, że - wreszcie - mamy cywilną odwagę zadeklarować się jako poganie, dowolnej ścieżki. Że mamy odwagę wystąpić z tego "katolickiego-z-przyzwyczajenia" mainstreamu. Tylko martwe ryby płyną z prądem, moi drodzy. Pokażmy, że my, poganie, żyjemy i mamy się dobrze. Dajmy urzędnikom do myślenia, pokażmy im, że muszą nas zacząć traktować poważniej, niż jako dziwną egzotykę, a może w następnym spisie pojawi się szerzej pytanie o wyznanie? I może następnym razem z marszu do wyboru będzie opcja "poganin" (czy "rodzimowierca" czy cokolwiek, co pozwoli nam się wypowiedzieć), a rozmowy przedstawicieli różnych środowisk pogańskich z GUSem (i różnymi innymi urzędami) będą bardziej owocne niż przed tegorocznym spisem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zaraz ktoś powie: "mądrzy się, bo się spisała przez net, a to łatwiej niż przez rachmistrza". Owszem, łatwiej. Na pewno łatwiej psychicznie, choć dla mnie ważniejsze były kwestie czasowe i moja uchwytność w domu. Ale nawet ci, którym przyjdzie stanąć oko w oko z rachmistrzem, mogą udzielić takiej odpowiedzi na to pytanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pierwsze, pamiętajcie, że rachmistrz nie może ani narzucać, ani kwestionować waszych odpowiedzi. On ma je tylko zanotować, ale odpowiedzi są WASZE.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drugie, pytanie, o którym mowa, jest sformułowane w taki sposób, że przez moment zastanawiałam się, czy też nie dopisać tam "Indian Navajo" i "Azteków" chociażby (nie, nie dopisałam, bo nie to było ważne). Nie jest to pytanie o weryfikowalny stan faktyczny genetycznego czy innego takiego powiązania z jakimś etnosem. Jest to pytanie o POCZUWANIE się do więzi z jakąś grupą etniczną lub narodową. A poczucie, jak wiadomo, z definicji jest subiektywne, indywidualne i niemierzalne. Jeśli poczuwam się do więzi z jakąś grupą (pomienieni Aztekowie chociażby), bo np. szanuję, cenię tę kulturę, jej wytwory, tych ludzi itp., to taka moja wolna wola i moje niezbywalne prawo, którego nikt mi nie może odebrać ani zabronić, nawet sami Aztekowie, hehe. Więc jeśli poczuwam się do więzi z poganami, czy wyznającymi rodzime religie europejskie, czy innymi, to taka moja wolna wola i moje prawo i mam prawo tak odpowiedzieć w tym pytaniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po trzecie, nawet jeśli trafi wam się problematyczny rachmistrz, który powie, że np. rodzimowiercy czy wiccanie nie są grupą etniczną, to z pomocą przychodzi mój ukochany zawód wyuczony (niestety, obecnie niewykonywany, ale cóż...) czyli antropologia kulturowa vel etnologia vel etnografia. Owszem, może i rodzimowiercy, wiccanie czy poganie nie są grupą narodowościową, ale są (no dobrze, by być precyzyjnym na nasz wewnętrzny użytek "mogą być uznawani za") &lt;b&gt;grupą etnokonfesyjną &lt;/b&gt;(w sumie najłatwiej i najlepiej pod to określenie podpadają rodzimowiercy, ale inni też mogą się nim posłużyć), a więc - w pewnym sensie - rodzajem grupy etnicznej. I niech się pan rachmistrz odbimba, tudzież się dokształci, jeśli o takowej nie słyszał. Krótka piłka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Ale to trudne z psychologicznego punktu widzenia, tak dyskutować na ten temat z obcym człowiekiem..." - ktoś może powiedzieć. Owszem, dla niektórych stanięcie w opozycji do głównego nurtu społeczeństwa i zadeklarowanie głośno swojej odmienności pod jakimkolwiek względem może być trudne. Ale pogaństwo (dowolnej ścieżki), to nie religia dla zahukanych i potulnych niewolników, jaką w swych początkach była dominująca religia monoteistyczna. Pogaństwo to trudna droga, chyba nie sądziliście, że będzie inaczej? Siła jest lepsza od słabości, a odwaga od tchórzostwa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-1209032782403256749?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/1209032782403256749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/proud-to-be-pagan-czyli-spis-powszechny.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1209032782403256749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1209032782403256749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/proud-to-be-pagan-czyli-spis-powszechny.html' title='Proud to be Pagan... czyli Spis Powszechny'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-5850791657859174784</id><published>2011-06-04T14:34:00.001+02:00</published><updated>2011-06-04T14:35:42.953+02:00</updated><title type='text'>Zbierając odłamki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś uważałam, że moje życie nie może się rozsypać, rozpaść na kawałki, które rozpadają się z kolei na coraz mniejsze okruszki. Potem sądziłam, że to nic, że mogę jeszcze zatańczyć na tych odłamkach, na które rozpadł się mój świat. Teraz wiem, że jedyne, co mogę zrobić, to pozbierać te okruszki, złożyć i posklejać ile jeszcze da się z nich ocalić i iść dalej. Teraz więc zabieram się do tego sklejania. Poraniona, potłuczona, wciąż trochę rozbita, odbudowuję powoli to, co zwykło się nazywać własnym życiem, dla siebie, nie dla innych. Może bardziej smutna, może trochę zgorzkniała, może i samotna, ale wolna. Nadrabiam zaległości. Wracam do tego, z czego musiałam zrezygnować, bo tak było trzeba. Łapię z powrotem wiatr w żagle. Wracam do siebie. Trochę mi to jeszcze zajmie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo długo cisza była na tym blogu. Ale on nigdy - z założenia - nie miał być dziennikiem, czy nawet pamiętnikiem. Raczej miejscem, zakątkiem właśnie, takim przykurzonym zakamarkiem, gdzie gromadzić będę trochę przemyśleń i obrazków, które wydają mi się sensowne, a może nawet ważne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż więc na blogu długo nie działo się nic, to w moim życiu w tym czasie działo się wiele. Pożegnałam kilka bliskich osób. Zawiodłam wiele osób, żeby nie zawieść tych najważniejszych, a i tak okazało się, że to zbyt mało. Nie oszuka się czasu, nie wygra się z przeznaczeniem i niestety czasem nadzieja to zbyt mało, by pokonać chorobę.&amp;nbsp;Dostałam kilka szans, które zmarnowałam, bojąc się podjąć decyzję.&amp;nbsp;Straciłam sporo złudzeń. Popełniłam kilka starych błędów. Chciałam za bardzo i zależało mi zbyt mocno. Paradoksalnie, to czasem gorzej, niż gdy człowiek stara się za mało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyjaźń, o której poprzedni wpis się kilku osobom tak podobał, przetrwała tę serię prób jako jedna z niewielu rzeczy. Okazało się zresztą, że przyjaźń to wszystko, co jest nam dane. Tylko i aż. Partnerzy przychodzą i odchodzą, przyjaciele zostają. To czasem bardzo dużo, o wiele więcej, niż mogłabym oczekiwać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-5850791657859174784?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/5850791657859174784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/zbierajac-odamki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5850791657859174784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5850791657859174784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2011/06/zbierajac-odamki.html' title='Zbierając odłamki'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-1424640793298745046</id><published>2010-10-07T20:47:00.003+02:00</published><updated>2010-10-07T20:51:27.215+02:00</updated><title type='text'>O rachunku i przyjaźni</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Święto Plonów minęło już dawno, a ja ledwie dałam radę wyrwać się na kwadrans do lasu i nawet nie zdążyłam o niczym napisać. Ani o jednym, ani o drugim święcie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Haustblot (tak już będę wymiennie tych trzech nazw używać) to zawsze było dla mnie ważne i bliskie święto. Zawsze właśnie wtedy robiłam sobie małe podsumowanie, mały "rachunek" minionego roku. No bo, po pierwsze, częściowo właśnie taka "podsumowująca" jest funkcja i natura tego święta. A po drugie, to ja jestem taka Mabonowa dziewczynka - tuż po święcie przypadają moje urodziny. Więc moment w sam raz na rachunek zysków i strat minionego roku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tak było i w tym roku. Ostatni rok nie był dla mnie łatwy. Dużo wyzwań i problemów zawodowych, kilka sukcesów, i owszem, ale przede wszystkim maaasa roboty. Skończyłam kolejne studia, trzecie już. Zaczęłam zajmować się rzeczami, o których nie sądziłam, że potrafię i że sobie poradzę. A do tego i prywatnie było ciężko. Moje tak zwane małżeństwo się sypie. Marena co i rusz usiłuje dobrać się do jakiejś bliskiej mi osoby z rodziny, a z tym, że zagięła parol na mojego tatę, to już naprawdę przesadziła. Tak, wiem, że nawet najbardziej kochane osoby nie żyją wiecznie i mój tata też kiedyś będzie musiał pójść za Panią Śmierci. Ale nie, kurva, już teraz. Bardzo, bardzo proszę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Z pozytywnych rzeczy - było w tym roku kilka takich wydarzeń i momentów, że kiedy o nich myślę, uśmiech sam wypływa na twarz. Były radości i wielkie, i te malutkie. Maj, kiedy konferencja wyszła mi tak, że proszę siadać. I sierpień, kiedy z jednej strony byłam rozdygotana o zdrowie taty, a z drugiej okazało się, że mogę zrobić event na 700 osób. Moje kolekcjonowanie się nieco uprofesjonalniło, zdobyłam kilka perełek, do których śliniłam się przez kilka lat i sama dołączyłam na wspaniałe forum i poznałam wiele cudownych osób i w necie i w realu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No i sprawa najważniejsza. W tym roku z powrotem udało mi się (a właściwie nam) zyskać (a właściwie zbudować to o wiele lepsze słowo) piękną przyjaźń. Nie psiapsiólstwo czy kumpelstwo, ale przyjaźń. A jak rozumiem przyjaźń?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy wiem, że on, gdyby go znowu spotkał, rozszarpałby człowieka, który mnie skrzywdził. I wtedy, kiedy on wie, że gdybym ją znowu spotkała, to ja wydrapałabym oczy i wyrwała język kobiecie, która złamała mu serce i odebrała dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy on zupełnie nie interesuje się dziedziną, którą ja się zajmuję, ale staje na głowie, żeby pomóc mi załatwić i zorganizować różne związane z nią sprawy tylko dlatego, że to "mój świat". I wtedy, kiedy ja zupełnie nie znam się na dziedzinie, którą zajmuje się on, ale robię wiele, żeby pomóc mu tę działalność rozwijać, tylko dlatego, że to "jego świat".&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy on pilnuje, żebym brała leki i zdrowo się odżywiała. I wtedy, kiedy ja pilnuję, żeby on skończył pisać pracę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy mamy zupełnie inne zainteresowania, doświadczenia i pomysły na życie, a mimo to mamy o czym rozmawiać godzinami. I wtedy, kiedy możemy godzinami milczeć w swoim towarzystwie i czuć się z tym komfortowo.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy on potrafi schować dumę do kieszeni i ośmieszyć się dla mojego dobra. I wtedy, kiedy ja potrafię zapomnieć o tym, co było dla mnie ważne, żeby go chronić.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy w pokoju pełnym rozgadanych ludzi wystarcza nam jedno spojrzenie, żeby się porozumieć. I wtedy, kiedy każde z nas może wstać i "na forum" zająć dowolne stanowisko w dowolnej kwestii wiedząc, że to drugie go poprze bezwarunkowo.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy ja wolę, żeby on pobył z córką, którą widuje raz na dwa tygodnie, niż spędził ten czas ze mną. I wtedy, kiedy on woli, żebym na obiad zaprosiła tatę z chorobą nowotworową, niż jego.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy on rezygnuje z urlopu, żeby mi pomóc. I wtedy, kiedy ja rezygnuję z dodatkowego zlecenia, żeby pomóc jemu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest wtedy, kiedy ja pamiętam o urodzinach jego córki. I wtedy, kiedy on pamięta o weterynarzu mojej kotki i wozi ją do niego, chociaż nie cierpi kotów.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń jest nie tylko wtedy, kiedy wzajemnie wypłakujemy się sobie na ramionach, gdy jest nam źle. Jest jeszcze bardziej wtedy, kiedy potrzebujemy opowiedzieć sobie nawzajem, jak zajebiście minął nam dzień.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyjaźń nie potrzebuje wielkich słów i deklaracji. Nigdy nawet explicite o tym nie rozmawialiśmy. Przyjaźń potrzebuje lojalności i troski o tę drugą stronę w zwykłych, codziennych drobiazgach.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;To jest właśnie przyjaźń. Jedna z najpiękniejszych i najlepszych rzeczy, jakie mi się w życiu przydarzyły.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-1424640793298745046?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/1424640793298745046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/10/o-rachunku-i-przyjazni.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1424640793298745046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1424640793298745046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/10/o-rachunku-i-przyjazni.html' title='O rachunku i przyjaźni'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-5893713623717789643</id><published>2010-09-16T12:12:00.004+02:00</published><updated>2010-09-16T19:34:37.089+02:00</updated><title type='text'>Arkona</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niektórzy nazwaliby to pewnie zboczeniem zawodowym (albo początkami schizofrenii - biedni, uwięzieni w ciasnych ramkach swego "realizmu" ludzie), ja uważam to po prostu za nieco odmienną otwartość czy wrażliwość na pewne doświadczenia duchowe. A co? A to, że często śnią mi się różne wydarzenia i miejsca, bardzo plastycznie, przede wszystkim z całym bagażem obciążających je emocji, myśli, nadziei bądź klątw. Czasem budzę się z takich snów z uśmiechem na ustach, chcę śpiewać, biec do pobliskiego lasu i tańczyć boso na uroczysku. A czasem budzę się z nich z krzykiem, zlana potem, obolała, zrozpaczona lub wściekła... A czasem po prostu z myślą, że temu czy innemu duchowi widocznie potrzebna jest żertwa - niekoniecznie materialna, z kilku ziaren, orzechów czy kropli miodu, ale też (a czasem bardziej) duchowa, w postaci myśli, modlitwy, pamięci.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnio bardzo często śni mi się Arkona i zniszczenie świątyni. Nigdy nie byłam na wyspie Ranie, zwanej obecnie Rugią, ale chciałabym tam kiedyś pojechać, oddać cześć uświęconemu miejscu tych zgliszcz, ostatniemu - i tak w swoim czasie ważnemu - bastionowi Starej Wiary, uczcić i jego obrońców i cały długi szereg, całe pokolenia tych, którzy chram na ostrowiu nawiedzali z modlitwą i ofiarą.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Śni mi się walka, ostatnia, beznadziejna, właściwie już tylko o chwałę i godną śmierć. Śni mi się pożoga i zgliszcza. Śnią mi się uderzenia toporów w drewniane posągi. Śnią mi się krzyki, jęki, modlitwy i klątwy, gniew, żal i ból.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dlatego chcę się dziś z wami znowu podzielić pewnym utworem, znalezionym na YT. Słuchając, poświęćcie myśl czy dwie zniszczonej świątyni, której idea i misja, której znaczenie i której zgliszcza są naszym - słowiańskim i pogańskim dziedzictwem. I przede wszystkim poświęćcie myśl czy dwie tym trzystu wojom, kapłanom i cywilom, którzy oddali życie w jej obronie i tym, którzy wraz z innymi polec tam nie zdołali i musieli przeżyć upadek Arkony i do śmierci nosić w sobie obraz krwi i pożogi.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NjWURRs16To?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NjWURRs16To?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;~~~&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Edit:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Napalm Records to solidna firma jest. Przedwczoraj puściłam przelew, a listonoszka przed chwilą przyniosła płyty. Przesyłka kosztowała mnie 4 e. :] I jeszcze gratis przysłali składankę z wybranymi kawałkami z różnych swoich nowych wydawnictw.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Co kupiłam? Doszłam do wniosku, że czas kupić wreszcie najnowszy album rosyjskiej Arkony (hehe, proszę, jak tematycznie) - "Goi, Rode, goi" i słuchać go jak cywilizowany człowiek (np. w drodze do pracy), a nie tylko na YT. I jeszcze przy okazji "Vozrożdenie", jedną z ich wcześniejszych płyt, której jakimś cudem jeszcze nie miałam. Raz, że lubię sobie mobilnie muzyki posłuchać, a nie tylko online, dwa, że "bands need support" ;), a ulubiony zespół tym bardziej trzeba wspierać. Tyyyyym bardziej, że Masza ma już dwójkę małych dzieci, a wolałabym, żeby mogła dalej ze swoimi chłopakami tworzyć, a nie musiała pójść do jakiejś trywialnej pracy, żeby tę dziatwę wykarmić.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Hmm... Czy podam wam kawałek? Niet, kto ciekawy, to sobie Arkonę z Maszeńką wygoogla i posłucha na YT. Limit podanej na tacy muzyki na dzisiaj wyczerpany ;).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-5893713623717789643?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/5893713623717789643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/09/arkona.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5893713623717789643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5893713623717789643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/09/arkona.html' title='Arkona'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-2360486872366591482</id><published>2010-09-10T22:05:00.005+02:00</published><updated>2010-09-10T22:12:18.204+02:00</updated><title type='text'>Jesienno mi i medievalnie</title><content type='html'>Chociaż do astronomicznego początku jesieni, to jest Równonocy, to jest Mabon / Haustblot / Święta Plonów* jeszcze trochę czasu, to już się na nie powoli przygotowuję. Już nie tylko "zapachniało mi powiewem jesieni", ale wieje mi nią i pachnie ciągle, wszędzie dookoła. A poza tym do święta trzeba się przygotować, i duchowo, i organizacyjnie, i kulinarnie i w ogóle. Choć przede wszystkim oczywiście to pierwsze. Dziękować mam Bogom za co, prosić też mam o co. Jakoś tak zwykle wychodzi, że ta druga lista jest dłuższa... Taka już chyba jest natura ludzka. Chociaż trzeba bardzo uważać, o co się prosi, bo czasem można to dostać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z jesienią i tym, że już wszak dawno po żniwach, postanowiłam zmienić avatar na bardziej do aury i okresu pasujący. Choć nieco mniej do mnie. Kiecka na nim to średniowiecze dojrzałe, żeby nie powiedzieć późne, a ja jednak zdecydowanie we wczesnym gustuję, tak z racji preferencji historycznych, jak i powodów religijnych. Bo w takim IX, X czy XI wieku, to raz, że ludzie byli wykuci z żelaza, a nie ulepieni z ptasiego nawozu, dwa, że w kwestii krajobrazu religijnego naszego północno-wschodniego skrawka Europy wszystko jeszcze było możliwe, a nic przesądzone. Jeśli rzeczywiście ta mała poganka we mnie została (jak głosi pierwszy wpis na tym blogu) uśpiona i "zaprogramowana, by przetrwać" i się odrodzić, to musiało to być właśnie wtedy ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, zawsze, od dziecka miałam przeogromny sentyment do wczesnego średniowiecza (co pewnie jest częściowo skutkiem tego, że tatuś pięciolatce czytał do poduszki "Polskę Piastów" Jasienicy ^^). Chociaż nie, "sentyment" to nie do końca właściwe określenie. Raczej poczucie więzi i... przynależności. Do dziś, choć są to głównie kościoły (ciekawy paradoks, co?), uśmiecham się ciepło na widok romańskich budynków czy ruin. Gotyckich w sumie też, ale jednak ciut mniej. I uwielbiam wyprawiać się na wczesnośredniowieczne grodziska i przesiadywać tam godzinami, słuchać, o czym szumią drzewa, co takiego szepczą mi do ucha Strzybóg i duchy tych miejsc. Cały skarbiec, testament emocji, myśli, historii, a czasem krwi. I kiedy przymknę oczy, czuję się, jakbym się przenosiła w ten "podówczas", jakbym cofała się w czasie, jakbym... wracała do domu, do swoich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym niemniej, póki jesień, póty avek będzie taki, bo z różnych znalezionych na sieci obrazków jakoś najbardziej mi klimatem do aury pasuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~&lt;br /&gt;Alienorko, nie znałam tego ebooka, z ciekawością i chęcią przeczytam, dziękuję bardzo, za wskazanie :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~&lt;br /&gt;*Wybrać sobie proszę nazwę wedle uznania, a niepotrzebne skreślić. Dla mnie wszystkie te nazwy są w zasadzie równorzędne i każdej mogę używać. Ważne jest święto, jego sens, cel i idea, a te są tożsame, odwieczne i równie stare, jak osadnictwo na tym skrawku ziemi, który zwiemy Europą. Podziękować Bogom za dary i łaski, za zebrane plony i poprosić, by do wiosny ich starczyło. I czy po wiccańsko-celtycku nazwiemy to Mabon, czy po asatryjsko-skandynawsku Haustblot, czy po polsko-słowiańsko-rodzimowierczemu Świętem Plonów lub Dożynkami, to zaiste mniej jest ważne od tego, czy tradycję prapradziadów uszanujemy i jak ten ważny moment Ekwinokcjum &lt;i&gt;odświątkujemy&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~&lt;br /&gt;Zauważyliście, że kiecka z nowego avatara jest... zielona? ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-2360486872366591482?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/2360486872366591482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/09/jesienno-mi-i-medievalnie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/2360486872366591482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/2360486872366591482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/09/jesienno-mi-i-medievalnie.html' title='Jesienno mi i medievalnie'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-6761559160000400808</id><published>2010-08-30T22:58:00.002+02:00</published><updated>2010-08-30T23:22:07.515+02:00</updated><title type='text'>O kolorach</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zasadniczo jestem typem wiedźmy, która na pytanie o ulubiony kolor bez wahania odpowiada "czarny". I nie, żadnych inklinacji satanistycznych to w moim przypadku nie ma, bo do satanizmu niemal równie mi daleko, co do chrześcijaństwa. Ot, inny system po prostu. Nawet z tym, że lubię "ciężką" muzykę niewiele to ma wspólnego. Bo znam innych "metali", którzy ubierają się we wszystkich barwach tęczy i znam towarzystwo chodzące w czerni, a słuchające reggae, więc uproszczeniom powiedzmy "stop". Ot, w czerni mi zwykle dobrze, dobrze się też w niej czuję, jest elegancka kiedy trzeba i luzacka, kiedy można, pasuje do wszystkiego, tak jeśli idzie o inne barwy, jak i o okazje, i tak dalej i dalej. Ale jakby się tak przyjrzeć, to czarną mam właściwie tylko "bazę", a cała reszta jest zależna od tego, na jaki kolor aktualnie mam "fazę". Bo kolorowe gusta przychodzą do mnie falami.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Miałam ci ja kiedyś fazę na fiolet we wszelkich odcieniach: od zgaszonej lawendy, przez wściekłą fuksję, po głębokie śliwki i bakłażany. Jakoś tak koło zeszłej zimy to było. I do dzisiaj z szafy wypadają mi na głowę, usiłując mnie zamordować, lawendowe bolerka, śliwkowe golfiki i wielkie, grube, ciepłe bakłażanowe swetrzyska. Że o stadach czapek, szali, rękawiczek, toreb i butów we wszelkich innych odcieniach tej barwy nie wspomnę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Była też faza niebieskiego i znowuż w całym jego spektrum: od rozmytych błękitów i spranego jeansu, przez lazur i nasycone indygo do ciemnych granatów. To było latem. Właśnie upycham na pawlacz mrowie niezapominajkowych sukienek, spranych rybaczek, lazurowych klapek i torebek oraz indygowo-granatowych apaszek. A z komody wysypują się sterty turkusowych i zwyczajnie niebieskich kolczyków, korali, pseudoperełek i bransoletek.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A teraz... A teraz czuję już jesień w powietrzu. Pani Pogoda coraz częściej raczy mieć nas w d..., znaczy w nosie. Słońca coraz mniej. Zieleni także. I właśnie na zieleń mam fazę teraz. Zaczęło się niewinnie, od zgniło-zielonej tuniczki, kupionej okazyjnie, na wyprzedaży w całkiem markowym sklepie, za cenę taką, że trzy razy sprawdzałam, czy aby nie brakuje tam zera albo dwóch. No bo żeby pełnowartościowy, nowy ciuch z lnu 100% miał cenę jednocyfrową? Potem okazało się, że ukochany dwa lata temu sweter, który uznałam dawno za "zaginiony w akcji" odnalazł się był u rodziców. Oczywiście - zielony, w takim zgaszonym sosnowym odcieniu. I nagle wypełzła z szafy oliwkowo-zielona koszula. I nabyłam w Hong Kongu (niech żyje eBay) kolczyki z zielonym onyksem. A dziś dokupiłam w Sąsiednim-Wielkim-Mieście korale... Zielone rzecz jasna, z wszystkimi niemal odcieniami tej barwy. I buty mierzyłam, bo takich właśnie jesiennych mi akurat brakuje, a w glanach nie zawsze iść wypada i nie zawsze się da. Żadnych nie kupiłam, bo wszystkie były jakieś "nie takie". Ale... ale zdałam sobie sprawę, że wszystkie siedem par było... zielone.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czy ten post zmierza do czegoś, prócz wykazania mojego niezdecydowania i przedstawienia listy zakupów? A owszem, a przynajmniej tak mi się wydaje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Magia" kolorów obok magii kryształów, run i nieśmiałego zielarstwa była zawsze jedną z tych dziedzin, które mnie interesowały. A dlaczego napisałam "magia" - w cudzysłowie właśnie? Bo bardziej niż o magię jako taką, chodzi w tym raczej o aurę, o energię każdego koloru, każdej barwy, bo każda, w inny sposób odbijając światło, inny rodzaj i siłę energii emituje. I nikt mi nie powie, że jest to bez wpływu na nasze samopoczucie, bom sama na sobie wielokrotnie odczuła, że wpływ ma. Może jestem osobą szczególnie wrażliwą na takie sprawy, na pola energetyczne czy organizmów żywych, czy przedmiotów, kolorów, zjawisk. Cóż, niektórzy są nadwrażliwi na pogodę. Ot, taka cecha organizmu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ale wracając do energii kolorów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Fiolet symbolizuje i zarazem wzmacnia, potęguje kreatywność, wyobraźnię, inwencję twórczą. I zgadza się - tego potrzebowałam zimą zeszłego roku, z przyczyn czysto zawodowych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Niebieski to odpowiedź na stany lękowe, stresy i zmartwienia. Chłodny kolor wycisza, łagodzi. Niebieski wzmacnia też poczucie bezpieczeństwa, skłania do ufności (nie bez powodu reklamy wielu firm są utrzymane w niebieskiej kolorystyce), podbudowuje pewność siebie. I nie bez powodu latem podświadomie chciałam otaczać się wszystkimi odmianami tej barwy. To na początku lata dowiedzieliśmy się o chorobie mojego taty, to wtedy było mi najtrudniej się z tym mierzyć i sobie radzić, najbardziej panikowałam, byłam wprost przerażona. Moja podświadomość, albo też moje małe, ale czasem rozsądne demonki w głowie zażądały niebieskiego na uspokojenie, na wzmocnienie walącego się w gruzy poczucia bezpieczeństwa i ufności.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A zieleń? Zieleń to kolor nadziei - to oczywiście pierwsze skojarzenie. Zieleń to życie, zdrowie, siły witalne i nadzieja na nie właśnie. Na wiosnę, na odrodzenie. Przyrody i życia. Bo tego właśnie - pozytywnego myślenia i nadziei najbardziej mi, nam, teraz potrzeba. Ponadto... ponadto zieleni dokoła już coraz mniej i stąd na pewno też moja potrzeba, by zatrzymać ją obok siebie, gdy znika już z drzew i trawy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Bo dzisiaj po raz pierwszy poczułam zmianę w powietrzu. &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;Zapachniało powiewem jesieni...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;I dlatego podzielę się dzisiaj z wami utworem pisarza, którego lubię bardzo (acz nie bezkrytycznie) z książki, którą wielbię i filmu, który zasadniczo niezbyt mi się podobał ;). Filmik nie mój niestety, ot znaleziony na YT.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/UXBU0EjjO8g?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/UXBU0EjjO8g?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-6761559160000400808?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/6761559160000400808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/o-kolorach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6761559160000400808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/6761559160000400808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/o-kolorach.html' title='O kolorach'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-7597033506875005076</id><published>2010-08-26T21:27:00.000+02:00</published><updated>2010-08-26T21:27:10.536+02:00</updated><title type='text'>"Gość codzienny"</title><content type='html'>No ładnie - jak opisywałam znęcanie się nad Tatarami, to tyle miałyście do powiedzenia, a jak piszę o jeziorku, lasku i łabądkach, to cisza na sali ;). Wyciągnę wnioski :].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gość codzienny"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów dziś zapukała do mych drzwi.&lt;br /&gt;Nie otworzyłam, więc&lt;br /&gt;wśliznęła się oknem&lt;br /&gt;i rozparła dumnie w fotelu.&lt;br /&gt;Uparta i chłodna,&lt;br /&gt;zaborcza, bezwzględna.&lt;br /&gt;Samotność przy drugim człowieku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-7597033506875005076?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/7597033506875005076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/gosc-codzienny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7597033506875005076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7597033506875005076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/gosc-codzienny.html' title='&quot;Gość codzienny&quot;'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-896121077112929849</id><published>2010-08-20T02:58:00.003+02:00</published><updated>2010-08-20T03:03:04.090+02:00</updated><title type='text'>Wigierskie obrazki, część 2</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;- Zatęskniłem... Pewnie za lasem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;- Lasy są wszędzie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;i&gt;- Ale pachną inaczej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Film "Stara Baśń" uważam raczej za przykład tego, jak nie należy robić filmów o Słowianach, jednak jest w nim kilka rzeczy, które takiej wiedźmie jak ja się spodobały. Między innymi powyższy cytat. Bardzo, bardzo prawdziwy. Mam to szczęście, że mieszkając (niestety z przymusu) pod stolicą, mieszkam 100 metrów od lasu, 200 metrów od uroczyska, a nawet zaledwie kilka kilometrów od pozostałości średniowiecznego grodziska... A jednak zawsze, ciągle i nieustannie tęsknię za lasami Suwalszczyzny. Bo są inne. Głębsze, zieleńsze. I pachną inaczej. Wolnością, życiem, historią. Tym nieuchwytnym czymś, co nad brzegami tych jezior trwało niezmiennie przez wieki, podczas gdy dookoła zmieniało się wszystko: ludzie, całe pokolenia przychodziły i odchodziły, przetaczały się wojny, rewolucje i inne burze dziejowe... A kamienie na dnie Hańczy trwały niezmiennie, woda w Wigrach falowała, drzewa nad ich brzegami szumiały, poruszane oddechem Strzyboga. &lt;i&gt;Genius locci.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak pachnie podsuwalski las? Niestety, komputer nie jest w stanie tego przekazać.&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Dlatego zapraszam was chociaż do obejrzenia kolejnych obrazków z mojej tegorocznej wyprawy. Wigierski Park Narodowy wita.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/scR.-TZ55wID.MtV9JLd3YmXmRB9aO8e7r8.0DqjHoZ2dQrejh.0c7br50TD/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/scR.-TZ55wID.MtV9JLd3YmXmRB9aO8e7r8.0DqjHoZ2dQrejh.0c7br50TD/item.JPG?rot=1" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przesmyk między sąsiadującymi jeziorami: Wigry i Dowcień.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/V*sE93%3DWJS1hqqsSckZjtBgvws*GtlgJ%26l%3D0WyEzh5N_cM%3DAAe1JWnD%26coHp/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/V*sE93%3DWJS1hqqsSckZjtBgvws*GtlgJ%26l%3D0WyEzh5N_cM%3DAAe1JWnD%26coHp/item.JPG?rot=1" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Widzicie tę czystą wodę? Kryształy mogą się schować.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%25ZCCdyGhg1%25IDAbztUlr6_5JcQ6UtzDD2e6zTq0otCLQFgL_5ZA2VCTImD%25F/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%25ZCCdyGhg1%25IDAbztUlr6_5JcQ6UtzDD2e6zTq0otCLQFgL_5ZA2VCTImD%25F/item.JPG?rot=1" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wigry są jeziorem szczególnym. Mają powierzchnię łączną aż około 27 km kwadratowych, ale są tak "pozakręcane", że w całej okazałości można ten ogrom wody podziwiać jedynie z lotu ptaka (tudzież helikoptera ^^), albo ze szczytu klasztornej wieży. Po wdrapaniu się na jej otwarty na cztery strony taras widokowy, panorama jeziora i okolic naprawdę zapiera dech w piersiach. W tym roku jednak wiedźma sobie odpuściła wdrapywanie się, jako że z racji turystów, którzy zjechali na Jarmark, kolejka do wejścia do wieży była taka, jakby za komuny szynkę rzucili. Wiedźma zaś zdecydowanie preferuje turystykę indywidualną, żeby nie powiedzieć samotniczą i naprawdę nie gustuje w przepychaniu się przez tłum ludzi, celem cyknięcia fotki. X lat temu zaliczyła to na Morskim Oku i obiecała sobie wtedy, że nigdy więcej. Tym bardziej, że na Wigrach w dowolnym innym terminie niż 15 sierpnia można sobie na tej wieży siedzieć samemu dwie godziny, innych zwiedzających nie napotkawszy. A jeszcze poza tym, już ładnych kilkanaście (albo i kilkadziesiąt ^^) razy w życiu miała wiedźma okazję na tej wieży być, panoramę podziwiać i obfocić. Przeto widoku ogólnego Wigier tym razem nie będzie. Będzie zaś to, co widać z różnych punktów linii brzegowej, czyli pojedyńcze zatoczki i plosa* (część jeziora), a i to daleko nie wszystkie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%3DW7XC*4bnoNID0WfwxZ6an94uy.ds*QVA.eYTakIl%3DvilLR76I%26OyW.tnDCj/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%3DW7XC*4bnoNID0WfwxZ6an94uy.ds*QVA.eYTakIl%3DvilLR76I%26OyW.tnDCj/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/sdjiwT5T506xH7VyMVwgO*830L0eRS8SmZxcMQOYTawGU21xzscQ0wlh.2Yv/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/sdjiwT5T506xH7VyMVwgO*830L0eRS8SmZxcMQOYTawGU21xzscQ0wlh.2Yv/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/ah8S7DB02XzwUNlPznsJdPd0JjcwUfZTUaBAm9o_cbaQ8o2Owziy1c3zo4U%25/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/ah8S7DB02XzwUNlPznsJdPd0JjcwUfZTUaBAm9o_cbaQ8o2Owziy1c3zo4U%25/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/IqshkG9qaCgkhC%26hYjkoe5ryKJVw76C4w8UNE*cWiZYSXhgRHAXPHWZfl%26hP/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/IqshkG9qaCgkhC%26hYjkoe5ryKJVw76C4w8UNE*cWiZYSXhgRHAXPHWZfl%26hP/item.JPG?rot=1" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/Lfd-Uss%25mXGxuSfivuua7ZeQ3*KzVqORfB5R%26b0aU8sLxc0yc_lzpJP3jmMS/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/Lfd-Uss%25mXGxuSfivuua7ZeQ3*KzVqORfB5R%26b0aU8sLxc0yc_lzpJP3jmMS/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/CxcaJE6zqC%256.GqUgvEQ3-dbMvjQLiz5TcFC4ZOeb-b8Ii-Fe0mRNpuq9k18/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/CxcaJE6zqC%256.GqUgvEQ3-dbMvjQLiz5TcFC4ZOeb-b8Ii-Fe0mRNpuq9k18/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/DVO8AGicbjubl7MXZVuP_GTjNUtOS7Hn62AxOLxfJS1X_AswOOU9qShLaGSM/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/DVO8AGicbjubl7MXZVuP_GTjNUtOS7Hn62AxOLxfJS1X_AswOOU9qShLaGSM/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/rpXqlZk%3D9D%26UUaW6t_cgkjO8RV_CKaS1AuHzkFmBGGjfMGw7%26aw*KNwH0ztL/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/rpXqlZk%3D9D%26UUaW6t_cgkjO8RV_CKaS1AuHzkFmBGGjfMGw7%26aw*KNwH0ztL/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Oraz wąska zatoczka przy klasztorze, z małą przystanią do cumowania kajaków i żaglówek.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/K_*pPjHeFUl6yCFM%25YLeq4PH%25%26%3DZ-Y5gPr*iR8BOIl0KDLhpqP1%3DG_nH*vvq/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/K_*pPjHeFUl6yCFM%25YLeq4PH%25%26%3DZ-Y5gPr*iR8BOIl0KDLhpqP1%3DG_nH*vvq/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kaczka najwyraźniej uznała, że nie wyglądam na kogoś, kto chciałby przerobić ją na niedzielny obiad i łaskawie zapozowała z odległości jakiegoś 1,5 metra ;).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/URMV70Fc8a-aiwqp7h%25Ie%26LLiF1rknM9uDDi8FeKXlbzPfYSYIWOdlWlGSND/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/URMV70Fc8a-aiwqp7h%25Ie%26LLiF1rknM9uDDi8FeKXlbzPfYSYIWOdlWlGSND/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Podobnego zdania była parka łabędzi z młodymi, jeszcze w szarym upierzeniu ^^. Generalnie od czasu wizyty papieża (i uruchomionych po niej rejsów na Wigrach papieskim stateczkiem), menu wigierskich łabędzi znacznie się urozmaiciło. W końcu nie tak wiele ptaków w Polsce ma okazję być regularnie tuczonymi rzucanymi ze statku i z pomostu kremówkami ;). Zawsze wiedźma ciekawa była, co na to ekolodzy. Łabędzie wydają się być zachwycone.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/Dp-ACeWMDvoSJrHos5kzRil-dkZRdfc_b4Xo_iLyQXNz01YDGjdx.UxrOuX2/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/Dp-ACeWMDvoSJrHos5kzRil-dkZRdfc_b4Xo_iLyQXNz01YDGjdx.UxrOuX2/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/QfVpiCjX2qlhv4LDZl4c*Qx_-_GqakVmr*-O5HNY9qwgA8ha0PEIa_t%3DXBee/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/QfVpiCjX2qlhv4LDZl4c*Qx_-_GqakVmr*-O5HNY9qwgA8ha0PEIa_t%3DXBee/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No i last but not the least, zdjęcie, które pokazuje nie tylko obfite zarybienie wigierskiego akwenu, ale także czystość wody, w której te rybki widać i gołym okiem i obiektywem z odległości 2 metrów.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/4WXQ7E7mlOkyYhyZWp*tREb%26m_1OFTjoBYh22iFS.lB%3D%3DtukYk60vIo.%26J7%26/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/4WXQ7E7mlOkyYhyZWp*tREb%26m_1OFTjoBYh22iFS.lB%3D%3DtukYk60vIo.%26J7%26/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A na dzisiejsze pożegnanie z Wigrami, jeszcze rzut oka na jedno z plos jeziora ze wzgórza klasztornego. Żeby jak najdłużej mieć w sobie zapach wigierskiego lasu, wody i wiatru.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/cUgBfeczhbNYAd*Fcv2eameyJK6yibEA_duTNLU%26ZZ1%25ateLVLIe29yPAHhs/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/cUgBfeczhbNYAd*Fcv2eameyJK6yibEA_duTNLU%26ZZ1%25ateLVLIe29yPAHhs/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dziękuję, że na chwilkę wróciliście tam ze mną...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-896121077112929849?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/896121077112929849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/wigierskie-obrazki-czesc-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/896121077112929849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/896121077112929849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/wigierskie-obrazki-czesc-2.html' title='Wigierskie obrazki, część 2'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-1036702657271086398</id><published>2010-08-18T14:43:00.006+02:00</published><updated>2010-08-18T14:59:18.427+02:00</updated><title type='text'>Wigierskie obrazki, część 1</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Oprócz różnych mniej lub bardziej udanych form okołopoetyckich, będą się tu również pojawiały od czasu do czasu inne przeżycia, doświadczenia, refleksje, czasem troszkę zdjęć. Tak jak dziś, kilka migawek z wyprawy na Suwalszczyznę.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dlaczego akurat tam? Bo to zupełnie niesamowity region, pełen miejsc wyrwanych ze współczesności, zawieszonych poza czasem i światem. Bo to właśnie ten kawałek ziemi, na którym się wychowałam, który - wraz z wyprawami do piastowskiej Wielkopolski i nad skandynawskie fiordy ukształtował mnie taką osobą, jaką jestem. Nauczył życia z przyrodą i zachwytu nad nią, przyzwyczaił do dostrzegania mocy Bogów w każdym podmuchu wiatru, w plusku jeziora pod dnem łodzi, w chłodnym mroku lasu i w każdym rozwijającym się pąku.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzisiaj "obrazki" z Wigier, z półwyspu poklasztornego, z odbywającego się tam co roku Jarmarku Kamedulskiego. O zakonie ani odpuście się tu rozpisywać nie będę, bo to ani miejsce, ani moja para kaloszy.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Na Wigrach, na ostrowiu śród wody dawniej ludzie żyli Wigranie..." - dokładnie cytatu nie pomnę, ale mniej więcej tak o tym miejscu pisał Jan Długosz. Za jego czasów już rzeczeni Wigranie (lub Wingranie), jaćwieskiej rzecz jasna proweniencji, byli już przesiedleni, a na wyspie stał dworek myśliwski Jagiellonów. Miejsce do tego było idealne: odosobnione, więc mieli spokój i bezpieczeństwo, a rozpościerająca się wokół dziewicza puszcza dostarczała nieprzebranych (jeszcze wtedy) okazów zwierzyny. Którą zresztą polscy monarchowie ze swymi gośćmi tępili w zastraszającym tępie (już pod koniec XVII wieku padł ostatni w tej części puszczy tur). Legenda głosi, że owa leśniczówka była jednym z miejsc schadzek Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną, jeszcze za czasów ich płomiennego romansu. Następnie wyspa (a po usypaniu grobli półwysep) przekazana została właśnie zakonowi kamedułów, który przetrwał tam do przełomu XVIII i XIX wieku (skasowany przez zaborcę pruskiego). Nie tylko ten półwysep zresztą, w szczytowym okresie byli właścicielami bardzo rozległych terenów, jakiejś 1/2 dzisiejszej Suwalszczyzny. Po odzyskaniu niepodległości kościół funkcjonuje jako parafialny, natomiast sam zespół klasztorny (eremy i inne budynki) przez lata działał jako Dom Pracy Twórczej. Obecnie trwają rokowania z KRK* [Kościół Rzymskokatolicki], który domaga się zwrotu tej jakże cennej i lukratywnej posiadłości a Ministerstwem Kultury, które pragnie utrzymać w tym miejscu właśnie DPT. DPT jest zresztą świetną inicjatywą właśnie w tym miejscu, bo nie jest to tylko dom wypoczynkowy dla artystów, ale przede wszystkim punkt animowania kultury lokalnej i sztuki. Dzięki DPT na Wigrach odbywały się liczne plenery artystyczne, warsztaty, koncerty muzyki dawnej, wystawy, festyny regionalne itd.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Dawnym kamedułom jednak oddać muszę sprawiedliwość i przyznać, że oprócz zajmowania się niszczeniem pogańskiego dziedzictwa tych ziem (wiem, przesadzam, ale tylko trochę ^^), byli też świetnymi zarządcami i gospodarnymi administratorami, którzy przyczynili się bardzo do rozwoju osadnictwa i rolnictwa na tym terenie (oraz założyli moje rodzinne miasto Suwałki).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jedną z ciekawych regionalnych, odbywających się tutaj imprez jest tzw. Jarmark Kamedulski (lub Jarmark Wigierski), odbywający się co roku 15-16 sierpnia przy okazji katolickiego święta i odpustu. Jak na zatwardziałą pogankę przystało, odpust ani inne obrzędy chrześcijańskie nie interesują mnie zupełnie, natomiast Jarmark bardzo. Bycie etnografką zobowiązuje ;).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak rok temu zatem, powędrowałam sobie samotnie na Wigry, po drodze mijając mniejsze i większe peletony turystów.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/fDIrLD6oqAAMRVXmTlRCrNsm9egO9Ie21FdEhjWL-MJt-1WTtlmrvBEyloa_/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/fDIrLD6oqAAMRVXmTlRCrNsm9egO9Ie21FdEhjWL-MJt-1WTtlmrvBEyloa_/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tradycyjnie też minęłam kolumnę znaczącą właściwy, "wyspowy" początek obecnego półwyspu. O kolumnie tej krążyła lokalna legenda, że zamurowano w niej żywcem jednego z zakonników, w ramach kary za romans z jakąś urodziwą chłopką (reguła zakonu kamedułów jest bardzo surowa, nie mogą rozmawiać ze sobą nawzajem, ani nawet patrzeć na niewiasty; za kamedulskich czasów kobiety miały na teren zespołu klasztornego i jego kościoła wstęp tylko z okazji odpustu właśnie). W legendę, szczerze rzekłszy, mało kto wierzył. Tak mniej więcej do drugiej połowy lat 90-tych XX wieku, kiedy to z okazji wizyty papieża, cały klasztor z rzeczoną kolumną włącznie, poddano gruntownej renowacji. Z budżetu państwa, rzecz jasna. Ale mniejsza o budżet, gdy na ciekawe zabytki idzie. Gdy zabrano się za renowację kolumny, okazało się, że w środku - a jakże - znajduje się wyposażenie dodatkowe w postaci: kompletnego szkieletu męskiego, dorosłego, sztuk jeden oraz strzępów habitu, po stopniu zszarzenia sądząc, dawniej białego. Co tylko pokazuje, że lokalne legendy warto darzyć zaufaniem, bo są depozytem pamięci dawnych pokoleń. Pokazuje to także, że KRK nie tylko w ramach inkwizycji miał ciekawe sposoby na utrudnianie bądź unicestwianie nieprawomyślności i niepokorności. "Obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci..." Pytanie, czy śmierć w skutek zamurowania żywcem w kolumnie można uznać za naturalną, pozostawię otwartym ;). A oto i kolumna z kośćmi nieszczęśnika, które złożono w niej na powrót.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/6DqjAglCgMV%25ti.o8B7g4xSyGR9nZjf*-.9GgoreMxN%25Xw6ujGiZo1AyU8yI/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/6DqjAglCgMV%25ti.o8B7g4xSyGR9nZjf*-.9GgoreMxN%25Xw6ujGiZo1AyU8yI/item.JPG?rot=1" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Oraz widok ogólny klasztoru, kolorowej zbieraniny pod tytułem "jarmark" i turystów.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/-nZ4m4HH=loG*8qgiynX-N&amp;amp;pOBOFwmZUk9AgtVP1URPXhWu6R2AYCemGFLcW/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/-nZ4m4HH=loG*8qgiynX-N&amp;amp;pOBOFwmZUk9AgtVP1URPXhWu6R2AYCemGFLcW/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Sam Jarmark z roku na rok zmienia się bardzo. W zeszłym roku był dużo większy i... prawdziwszy. Było o wiele więcej stoisk rzeczywiście regionalnych, twórców ludowych, rzemieślników dawnych i nowszych rzemiosł, także zarówno wystawców, jak zwiedzających z Litwy i Białorusi. W zeszłym roku mogłam sobie nie tylko &lt;i&gt;pougwarzać&amp;nbsp;&lt;/i&gt;z białoruskimi hafciarkami, ale także pooglądać rękodzieło litewskie, a nawet przydarzyło się wypić kusztyczek &lt;i&gt;Suktinisu&amp;nbsp;&lt;/i&gt;z konfratrami z litewskiej &lt;i&gt;Romuvy,&amp;nbsp;&lt;/i&gt;"za Bogów naszych i waszych".&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W tym roku Litwinów jak na lekarstwo, Białorusinów wcale.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W tym roku... Jak to jeden z XIX-wiecznych podróżników pisał o Suwałkach: "bida z nędzą przez kraj pędzą". Stoisk o połowę mniej. Na co drugim te same kolczyki z tymi samymi plastikowymi koralikami i inną chińszczyzną. Zawsze mi się wydawało, że to ma być jarmark regionalny z autentycznym rękodziełem regionalnym, nie zaś rękodziełem małych chińskich rączek małych chińskich dzieci z wielkich chińskich fabryk.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kwas chlebowy (ten sam, który już choćby w Kalvariji tuż za granicą, której nie ma, można kupić za 2 lity) po 5 zł, sprzedawany na jednym stoisku z kebabem. Z kebabem! Na Wigrach! Na jarmarku regionalnym! Jak zakrzyknął jeden z łacińskich filozofów - &lt;i&gt;O tempora, o mores, o kurva!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, pan, który na jednym stoisku sprzedawał rusińskie ikony oraz maski afrykańskie (made in China, rzecz jasna), też musiał wysłuchać, co w imieniu etnografii oraz lokalności, wiedźma o jego ofercie sądzi. I nie o to chodzi, żebym była przeciwna tym towarom jako takim. Kebab chętnie zjem, ale w Egipcie, albo w knajpce arabskiej na Marszałkowskiej, a nie pod murem wigierskiego klasztoru. Na maski Yoruba chętnie się pogapię, ale w muzeum albo sklepie kolonialnym, a nie pod tymże murem tegoż klasztoru na tych Wigrach. Bardzo jestem tolerancyjna i choćby z &amp;nbsp;racji wykształcenia i zawodu różne wytwory różnych kultur mnie interesują i nawet mi się podobają, ale nie trawię zwyczajnie takiego bezmyślnego, bezrefleksyjnego pomieszania kategorii, które do siebie za grosz nie przystają, bo są zupełnie niekompatybilne. Ja wiem, XXI wiek, globalizacja i New Age. Ale jakieś granice muszą być, zdrowego rozsądku chociażby.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Z podobnych powodów potwornego pecha mieli podlascy Tatarzy, którzy nieopatrznie rozłożyli tam swój kramik. &amp;nbsp;I, znowu, nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko muzułmanom czy Tatarom jako takim (ci ostatani zresztą jakieś 600 lat już na tym Podlasiu, a nawet skrawkach Suwalszczyzny siedzą, więc tym bardziej są "lokalni"). Chodzi o pomieszanie form, treści i pojęć oraz bezmyślność w tym względzie (albo liczenie na bezmyślność odbiorcy). A pecha mieli strasznego. Nie dość, że trafili na pogańską wiedźmę, to jeszcze na etnografkę. A etnograf i wiedźma (poza mieszczeniem się wraz z historykiem w mojej skromnej osobie) mają to ze sobą wspólnego, że są ciekawscy z definicji i dociekliwi z natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastrzygła więc wiedźma uszami i przydreptała do nich z fałszywie życzliwym uśmiechem. Na wstępie złożyła im życzenia z okazji ramadanu, co się właśnie był zaczął, a następnie zapytała uprzejmie, czy przypadkiem z ramadanem owym sprzeczne nie jest, że tu sobie stoją nad tymi garami z żarciem i w braku kupujących, sami wsuwają jeden talerz kołudnów za drugim. Jak już pozbierali szczęki z trawy, to w końcu jeden - najmłodszy, widać już odpowiednio wyszkolony - odpowiedział, że no może trochę, ale jednak nie, bo jak się jest w podróży to się ma dyspensę od postu, no a oni przyjechali z &lt;i&gt;Puedlasja&lt;/i&gt;. Wiedźma pokiwała główką, jako że zgadzało jej się to z informacjami z religioznawstwa porównawczego, które te ładnych parę lat temu musiała zdawać. Ale to nie był koniec ich problemów. Następnie bowiem złośliwa wiedźma zapytała, jak się mają do ich lokalnej, 600-letniej kultury spolonizowanych, zlituanizowanych i spodlaszczonych Tatarów fanty, które razem z kołdunami sprzedają, takie jak: marokańskie &lt;i&gt;khamsy&amp;nbsp;&lt;/i&gt;(tzw. "dłoń Fatimy", choć to błędne określenie), ogólno-maghrebskie amulety z okiem (tzw. "oko Proroka"), egipskie sfinksy z piramidką oraz saudyjskie pamiątki z Mekki. A mają się, proszę waszmości, jak kwiatek do kożucha, świadcząc jedynie o postępującej ich indoktrynacji przez braci z Zatoki. Tu już odpowiedzieć nie bardzo umieli, łebki pospuszczali i wiedźma litościwie straciła zainteresowanie w dręczeniu ichże.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czy można zapisać coś na plus tegorocznego jarmarku? A można.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ser koryciński z kozieradką (choć znowu, produkt to raczej podlaski niż podsuwalski), niezmiennie trzyma jakość i klasę. Samogonka jałowcowa zagryzana ciemnym chlebem ze smalczykiem niezmiennie świetnie "wchodzi" w upał.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na trawie ktoś rozstawił kołowrotek i mały warsztat tkacki, który radośnie obfociłam, jednak nie doczekałam się, żeby ów ktoś do niego przyszedł, coś zademonstrował, czy choćby poopowiadał.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/k1oI=&amp;amp;L.Pj0sanIHKOoN*HIxMBJ_*y1FkMM4wiP.XmPRx2G18TZHZvjyEYB6/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/k1oI=&amp;amp;L.Pj0sanIHKOoN*HIxMBJ_*y1FkMM4wiP.XmPRx2G18TZHZvjyEYB6/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No i, last but not the least, trzy (tak, całe trzy!) stoiska, które były naprawdę autentyczne, z prawdziwym rękodziełem, oryginalnym rzemiosłem, wartymi uwagi wzorami i, co równie ważne, rzemieślnikami-artystami z pasją. Takimi, którzy nie produkują towarów dla pieniędzy, ale z pasją tworzą prawdziwe dzieła sztuki, a do tego potrafią o tym zajmująco opowiadać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A więc po kolei:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;1) Stoisko pracowni ceramicznej "Gandas" z litewskiego Mariampola. Artysta - rzemieślnik, tworzący naprawdę piękną ceramikę. Ceny tak przystępne, że uwierzyć trudno, jakość rewelacyjna, wzory przepiękne, z jednej strony jak najbardziej tradycyjne i regionalne, z drugiej oryginalne i "jego", ale bardzo praktyczne, nie "wydumane" ;). Pan bardzo dobrze mówi po polsku, towarzyszące mu zwykle miłe panie - po angielsku, jeśli ktoś litewskim nie włada. Do Mariampola blisko, do jego pracowni w nimże łatwo trafić, jeśli ktoś wybiera się na Suwalszczyznę, naprawdę polecam wycieczkę do Mariampola przy okazji ;). Od paru lat zdecydowana większość ceramiki, jaką kupuję, zarówno codzienna, "stołowa", jak i obrzędowa, to właśnie od niego.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A oto i jego &lt;a href="http://gandas.net/?id=m&amp;amp;c=56357300"&gt;strona&lt;/a&gt;. Uprzedzam, że wrzucone ma na nią jakieś 10% swoich wyrobów tylko ;). Osobiście jestem wielką fanką serii zielonej (w prawym górnym rogu strony głównej) z symboliką drzewa życia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;2) Sąsiednie stoisko, także z litewską ceramiką, w formach drobnych. Piękne dzwonki - zawisną na belkach stropowych obok trzech wcześniejszych, także litewskich:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/9n5yn_Y7nwReiiD3hJzy*RjPTsJpZKBnoWw*Ot_H85MevJbn51J5uVSNVwV5/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/9n5yn_Y7nwReiiD3hJzy*RjPTsJpZKBnoWw*Ot_H85MevJbn51J5uVSNVwV5/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I miniaturki dzbanuszków, które kupiłam dla moich wiedźm w skali 1:6 (najwyższy ma 2 cm):&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%25ex5o_fF-%25eck*CY.IEcyQGusIq%25IDgYZVaN0ets=wgrH8pryv60mqMVhCqd/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/%25ex5o_fF-%25eck*CY.IEcyQGusIq%25IDgYZVaN0ets=wgrH8pryv60mqMVhCqd/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;3) Absolutny hit sezonu ;). Rewelacyjne i najciekawsze w tym roku stoisko - z kowalstwem artsytycznym. Absolutnie przepiękne rzeczy, wykonywane wg zasad dawnego rzemiosła, z ogromnym zaangażowanie, pasją i sercem. Wyjątkowe, unikatowe, przecudne... A do tego przemili ludzie - pan Karol z żoną i synami. Tworzy prawdziwe arcydzieła - od maleńkich zawieszek, przez repliki broni, po świeczniki i meble, także na indywidualne zamówienia. Z równym zaangażowanie i pasją oboje potrafią o tym mówić. To wystarczyło, żeby etnografka ze mnie wyskoczyła, stanęła obok, rozdziawiła się od ucha do ucha i nie zdołała odkleić się od ich stoiska przez godzinę, podziwiając i rozmawiając. Cudowni ludzie, cudowne rękodzieło.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A nabyłam od nich:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;nożyk użytkowy:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/pr=pVe.EjaaiiByYi4I&amp;amp;yRnLXQTqK1DFCPZF2oCi6hvkoYn&amp;amp;Yi023dD.Eszk/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/pr=pVe.EjaaiiByYi4I&amp;amp;yRnLXQTqK1DFCPZF2oCi6hvkoYn&amp;amp;Yi023dD.Eszk/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;młot (Thora, albo Perunowy, jak kto woli ^^) duży, ot taki dla woja:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/yj3JA.KjE_vXWvFghMc.By*kbvPO&amp;amp;g7&amp;amp;ipI_OfpCPm6y4vs%25zsbGgbAhDq-p/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/yj3JA.KjE_vXWvFghMc.By*kbvPO&amp;amp;g7&amp;amp;ipI_OfpCPm6y4vs%25zsbGgbAhDq-p/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&amp;nbsp;Oraz, na specjalne zamówienie, wykuty specjalnie dla mnie i na moich oczach, młot mały, ot taki na moją szyję ;):&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/S%25o*eJxVm=hzUSUduIF26OrzORUTQ4CGZ=dGXxT4.VEnUY*JEg%25l_jEq3Ru_/item.JPG?rot=1" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="428" src="http://a03-b03.mypicturetown.com/P2PwebCmdController/cache/S%25o*eJxVm=hzUSUduIF26OrzORUTQ4CGZ=dGXxT4.VEnUY*JEg%25l_jEq3Ru_/item.JPG?rot=1" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mam srebrny mjöllnir od Gunnor, mojej koleżanki z Islandii, który noszę na co dzień, do "cywilnych" ubrań. Jest tak delikatny, że mogę go nosić nawet do pracy, nie rzuca się tak szalenie w oczy i bardzo go lubię. Ten, to co innego. To, choć niewielki, to jednak solidny kawałek żelaza, ale... Ale jest zupełnie inny i o to chodzi. Ten będzie do odzieży historycznej, do celów obrzędowych itp.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Powiem wam, to zupełnie niesamowite uczucie, kiedy taki w pewnym sensie "amulet" zostaje wykonany specjalnie dla ciebie, na twoich oczach, kiedy widzisz, jak zmienia się z bezkształtnej bryłki, rozgrzewa, nabiera kształtu, kiedy jesy kuty, szlifowany, woskowany, kiedy jeszcze gorący trzymasz w dłoni. I choć kształtem jest dla mnie związany z Thorem czy Perunem, to materiałem i właśnie tym wspomnieniem trzymania go gorącego w dłoni, tej bryłki metalu wyrwanej z ziemi i wykutej w żarze, jest dla mnie też związany ze Swarogiem. Jest wyjątkowy. Jedyny. Specjalny. Wspaniałe doświadczenie. I niniejszym chcę jego Twórcy podziękować raz jeszcze!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A &lt;a href="http://kuzniaukarola.pl/"&gt;tutaj, na jego stronie&lt;/a&gt;, możecie podziwiać inne dzieła pana Karola i - jeśli ktoś szuka czegoś wyjątkowego dla domu, siebie czy kogoś bliskiego - gorąco zachęcam do skontaktowania się z nim!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ciąg dalszy - tym razem mniej zakupowo-historyczno-malkontencki, a bardziej związany z przyrodą - nastąpi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-1036702657271086398?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/1036702657271086398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/wigierskie-obrazki-czesc-1.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1036702657271086398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1036702657271086398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/wigierskie-obrazki-czesc-1.html' title='Wigierskie obrazki, część 1'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-7792578856123770646</id><published>2010-08-08T17:59:00.001+02:00</published><updated>2010-08-08T18:00:04.269+02:00</updated><title type='text'>Fraszka o domu</title><content type='html'>Marzyłam o domu, gdzie drwa&lt;br /&gt;by się w ogniu tliły;&lt;br /&gt;była w marzeniu tym lasu barwa&lt;br /&gt;i świerszcze w nim były.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzyłam o domu z piecami,&lt;br /&gt;a z nich świeżym chlebem,&lt;br /&gt;ze strychem i z okiennicami,&lt;br /&gt;z powojem, pod niebem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzyłam o domu na wzgórzu,&lt;br /&gt;ze ścieżką przez lasy.&lt;br /&gt;Bez radia, bez klimy, garażu,&lt;br /&gt;telewizora, prasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzyłam o domu wiekowym,&lt;br /&gt;z klimatem i duszą,&lt;br /&gt;i duchem pod progiem domowym,&lt;br /&gt;i spróchniałą gruszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzyłam o domu prawdziwym,&lt;br /&gt;pogańskim i własnym,&lt;br /&gt;domu po słowiańsku życzliwym,&lt;br /&gt;drewnianym i jasnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzyłam o domu znad Wilii,&lt;br /&gt;pachnącym modrzewiem,&lt;br /&gt;lecz Bogowie ze mnie zakpili&lt;br /&gt;i spotkałam ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___&lt;br /&gt;Dziś dla odmiany przerośnięta i nieco żartobliwa fraszka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-7792578856123770646?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/7792578856123770646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/fraszka-o-domu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7792578856123770646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7792578856123770646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/fraszka-o-domu.html' title='Fraszka o domu'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-5741784976676822652</id><published>2010-08-04T12:25:00.000+02:00</published><updated>2010-08-04T12:25:42.421+02:00</updated><title type='text'>Południca</title><content type='html'>Co dzień&lt;br /&gt;patrzę na ludzi&lt;br /&gt;rozrywanych&lt;br /&gt;betonową codziennością&lt;br /&gt;i wiem,&lt;br /&gt;że nikt z nich nie wie,&lt;br /&gt;co to znaczy&lt;br /&gt;tańczyć z południcą wśród pól.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-5741784976676822652?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/5741784976676822652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/poudnica.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5741784976676822652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/5741784976676822652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/poudnica.html' title='Południca'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-7997998403635292984</id><published>2010-08-03T13:06:00.001+02:00</published><updated>2010-08-03T13:06:52.925+02:00</updated><title type='text'>300</title><content type='html'>W szumie dębów wysokich&lt;br /&gt;słyszę zapomnianą pieśń.&lt;br /&gt;Płonie już, tak, płonie już&lt;br /&gt;Arkona&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzewa&lt;br /&gt;na zgliszczach zasiane&lt;br /&gt;ręką Strzyboga -&lt;br /&gt;ostatnie stanice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzewa&lt;br /&gt;korzeniami wyrastają&lt;br /&gt;z prochów obrońców -&lt;br /&gt;ostatni świadkowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzystu Spartan Północy&lt;br /&gt;miecze nie starczyły lecz&lt;br /&gt;odrodzi, odrodzi się&lt;br /&gt;Arkona&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-7997998403635292984?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/7997998403635292984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/300.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7997998403635292984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/7997998403635292984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/300.html' title='300'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1567900839029578318.post-1893709334621637144</id><published>2010-08-02T01:25:00.001+02:00</published><updated>2010-08-02T01:28:58.408+02:00</updated><title type='text'>"Przebudzenie"</title><content type='html'>Przebudziłam się&lt;br /&gt;w innym ciele, w innym czasie.&lt;br /&gt;Mam ciemne oczy,&lt;br /&gt;włosy krucze zamiast złotych.&lt;br /&gt;Nie szkodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na miejscach kącin zniszczonych&lt;br /&gt;stoją dziś krzyże&lt;br /&gt;obcego boga, widocznie&lt;br /&gt;wygrał, gdy spałam.&lt;br /&gt;Na razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opuszczonym Bogom wiernych&lt;br /&gt;tylko garstka już,&lt;br /&gt;lecz nie zginą, póki rosną&lt;br /&gt;ostatnie dęby.&lt;br /&gt;Powrócą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebudziłam się&lt;br /&gt;po dziesięciu długich wiekach.&lt;br /&gt;Mała poganka&lt;br /&gt;zaprogramowana wtedy,&lt;br /&gt;by przetrwać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1567900839029578318-1893709334621637144?l=swietoslawa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://swietoslawa.blogspot.com/feeds/1893709334621637144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/przebudzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1893709334621637144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1567900839029578318/posts/default/1893709334621637144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://swietoslawa.blogspot.com/2010/08/przebudzenie.html' title='&quot;Przebudzenie&quot;'/><author><name>Świętosława</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12669061621155109324</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-RbMQJGNYd4w/TeogPs0aP_I/AAAAAAAAAC8/AH_GK4iFNYY/s220/2.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
